Dla nocnego spokojnego wypoczynku nie ma bodaj rzeczy bardziej pożądanej, aniżeli cisza. Ale ta wielce pożądana cisza często jest burzona nie przez wrednych sąsiadów, czy nadmierny hałas uliczny, ale przez naszego partnera, ukochaną dla nas osobę. A wszystko za sprawą okropnego, nie dającego upustu, niemiłego dla ucha dźwięku wywoływanego przez zwyczajne…chrapanie. No tak, ale co to znaczy właściwie zwyczajne? Czy ten tak powszechny problem, opisywany już przecież na wiele sposobów, jest czymś normalnym? Czymś, co nie powinno wzbudzać zdziwienia, czy reakcji? Otóż okazuje się, że z chrapaniem jest nieco gorzej, aniżeli o nim powszechnie sądzimy, i wcale nie chodzi tu o samą estetykę wrażeń słuchowych.

A czym tak właściwie jest ta trapiąca około 30% dorosłych ludzi przypadłość? Otóż chrapanie to nic innego jak  objaw zaburzeń oddychania występujący podczas snu. Bezpośrednio nie zagraża w jakiś szczególny sposób życiu, ale może być także objawem bezdechu sennego, który to może prowadzić w skrajnych przypadkach również i do zgonu.   Naukowcy od wielu już lat podkreślają również związek między chrapaniem a otyłością i chociaż wiele z publikowanych prac różni się w sposób znaczny między sobą, to próbowano w nich udowodnić, że zaburzenia snu mogą być przyczyną powstawania otyłości. Niektórzy w swoich pracach zwracali na przykład uwagę na to, że osoby chrapiące wytwarzają więcej hormonu zwanego greliną, co może być przyczyną zwiększonego apetytu. Ale jest to jedynie teoria, która nie ma póki co jeszcze potwierdzenia. Inne teorie mówią, że osoby otyłe są znacznie częściej narażone na ryzyka zaburzeń snu, a ewentualna utrata nadmiaru kilogramów mogłaby być pomocna w zwalczeniu problemu chrapania. Jeśli obie teorie zestawić ze sobą, stworzy się zamknięte koło, którego opuszczenie wcale może nie być takie proste.

W ostatnich latach pojawiła się jeszcze inna teoria dotycząca zaburzeń snu. Amerykańscy naukowcy podkreślają związek między chrapaniem, a zwiększonym ryzykiem śmiertelności spowodowanej zachorowaniami na choroby nowotworowe. Według przeprowadzonych badań osoby chrapiące są pięć razy bardziej narażone na śmierć z powodu raka, aniżeli te, które zaburzeń tych nie posiadają. Eksperci wskazują tutaj na związek rozwoju nowotworu z niedotlenieniem. Badania laboratoryjne przeprowadzone na myszach wskazywały zwiększony rozwój nowotworu skóry u myszy z częstym niedoborem tlenu. Brak tlenu stymuluje powstawanie naczyń krwionośnych odżywiających guzy. Powstaje wówczas proces znany jako angiogeneza. Chociaż teoria ta również nie jest do końca potwierdzona, to jednak nie należy problemu chrapania lekceważyć.

Co więc robić, aby uniknąć uciążliwej przypadłości? Otóż utrata wagi to pierwszy stopień, mimo wszystko, to zaradzenia temu problemowi. Nadmiar tłuszczu w okolicach szyi wywiera nacisk na drogi oddechowe, co może przyczyniać się do powstawania efektu chrapania. Drugą sprawą jest właściwe ułożenie ciała podczas snu. Bezdech powstaje zazwyczaj podczas snu na plecach, unikajmy więc takiej pozycji, a wybierajmy raczej spanie w pozycji bocznej. Przewlekłe alergie układu oddechowego też mogą powodować chrapanie, zmuszając chorych do oddychania przez usta podczas snu. Należy skonsultować ten problem z lekarzem alergologiem. Również palacze są często narażeni na problemy z oddychaniem podczas snu. Rzuć więc palenie, albowiem dym papierosowy uszkadza układ oddechowy. Staraj się również sypiać w sposób regularny i niezakłócany, sen krótki, chaotyczny, często o różnorakich godzinach nie sprzyja zdrowiu. Jak zatem widzimy problem chrapania nie jest tylko przeszkadzają dla innych śpiących, ale może stanowić przede wszystkim zagrożenie dla osób, które borykają się z tą przypadłością.